piątek, 30 września 2011

Kraków

Nie oczekiwanie dziś dostałam propozycję,
poprowadzenia warsztatów sutaszu w Koralium w Krakowie.
No i mimo tego, że to jutro, bo gardłowa sytuacja,
po szumnej rozmowie z małżonkiem zgodziłam się.
Jednym słowem jutro Kraków, trochę pracy, potem spacer po tym pięknym mieście (dawno tam nie byłam) a potem dobra kawa w Zielonkach u mojej przyjaciółki od serca Gosi.


poniedziałek, 26 września 2011

PO SOBOTNIM SPOTKANIU

Sobota i niedziela minęła nawet nie wiem kiedy, ten czas tak szybko mija jak się go miło spędza.
Ale tak jak zaplanowałyśmy z Sabiną z wśród słoneczników, dziewczyny Frasia -Asia, Kankanka -Ania i Iza z Kidowa stawiły się wszystkie z pełną torbą prezentów i dobrego humoru.
Dostałyśmy kurki złotopióre, śliczne zakładki do książek torbę czesanki akrylowej, tylko ja nie zdążyłam zrobić broszek dla Wszystkich, ale się poprawię dziewczyny wybrały kolory i już wiem co mam zrobić.
Tematów nam nie brakowało, oczywiście z filcowania ( taki był plan na początku) nic nie wyszło bo najnormalniej zabrakło nam czasu, ale zdążyłyśmy nauczyć się robienia cudownych kuleczek, Ja niestety wymiękłam ale moja starsza latorośl Dorota to pojęła (ma mnie kto teraz na spokojnie nauczyć).
I tak na rozmowie, chwaleniu się swoimi pracami, śmiechem i pomysłami, projektami na przyszłość upłynął nam czas do 18.30 Iza niestety musiała już jechać do domu, A ma dość daleko z Katowic.
I tak nasz zlot czarownic dobiegał do smutnego końca, ale za to w niedziele postanowiłyśmy
skorzystać z propozycji Asi i wybrałyśmy się do skansenu, było świetnie. Cztery baby i jedna mała ale pyskata na spacerze w niedzielnie przed południe na święcie kartofla w skansenie.
Ania zobaczyła sobie nasze śląskie stroje, dostała od Aśki słownik śląskiej gotki (miała co czytać w pociągu), I znowu ten czas tak szybko przeleciał, że trzeba było zawieść Anie na dworzec.
Te rozstania zawsze są smutne.
Postanowienie jest takie , że spotykamy się w połowie listopada, termin do uzgodnienia czekam na Wasze propozycje. Tym razem filcujemy bez dwóch zdań, może te nieszczęsne berety w końcu uda się nam zrobić.

Pozdrawiam Was wszystkie i dziękuję za czas poświęcony w ten weekend.
Świetnie się bawiłam w Waszym towarzystwie i liczę na to że w listopadzie się spotkamy.
Nalewki będą czekać!!!!

piątek, 23 września 2011

alpaka i fantazja (kołowrotek)


To ostatnio uprzedzone wełenki alpaka i alpaka z merynosem 23mic


Ta alpaka ma piękny srebrny kolor, jest uprzedzona dość cienko w dwie nitki biała to merynos 23mic



Ta alpaka ma kolor gorzkiej czekolady, śliczny połysk.

Miałam tyle planów na ten wieczór, miało być wesoło, a siedzę przed komputerem, mała w końcu zasnęła. A Ja zastanawiam się co robić, ciasto upieczone już w lodówce, bogracz zrobi się jutro rano, dziewczyny dojadą na 14 chyba, jutro będzie się działo, oj będzie !!!!!!!
Zapowiada się szalona sobota.

środa, 21 września 2011

wtorek, 20 września 2011

znalezisko za grosik

Ostatnio byłam w ciuchach używanych i znalazłam takie cudeńka.
Tej żółtej jest 10 młotków po 50g a ta kolorowa to bez opisu była, dobra będzie do filcowania, co do żółtej to jeszcze nie mam pomysłu na nią

.

Czasem i do Mnie szczęście się uśmiecha !!!!!!

Już lepiej ze Mną, powoli choróbsko przechodzi, do soboty będę zdrowa jak rybka.
Pozdrawiam

poniedziałek, 19 września 2011

choróbsko i sutasz

Choróbsko Mnie zmogło, ale nie daję się, jestem twarda, popijając syrop z cebuli z cytryną, jedzeniem jakiś pil, za wiele zrobić się nie da, ale zawsze coś się zrobi,
SUTASZ

WSPOMNIENIE LATA

Duży wisior


wisiorek


broszka dość duża ale bardzo efektowna, inspiracja po sobotnich warsztatach w Koralum.


Teraz muszę szybko zdrowieć, za tydzień zlot czarownic muszę być zdrowa jak ta rybka.
Pozdrawiam Was !!!!!

wtorek, 13 września 2011

sutasz jesienią

Sutaszu ciąg dalszy, wisior



Następny wisior błękit nieba




WARSZTATY SUTASZU W KORALIUM W KATOWICACH 17 WRZEŚNIA (sobota) 8 i 29 PAŹDZIERNIK (sobota)


poniedziałek, 12 września 2011

wdzianko dla Lidii


To moje male cudo pancho z merynosów, miękkie, lekkie i cieplutkie, w sam raz na jesienne spacerki na wsi.
Dwie godzinki pracy , a ile radości dla Lidii.

sobota, 10 września 2011

sutasz na pochmurną sobotę

Następne prace sutaszowe.
naszyjnik to agat kwasowy i noc Kairu,



moja pierwsza bransoletka,


Wisior dość spory

,

Ta sobota była dość twórcza co ta nuda z nami robi,
trochę szyłam, trochę zabawy z moja małą córeczką i jaki efekt mi wyszedł.
Pozdrawiam Wszystkich.


środa, 7 września 2011

Alpaki ciąg dalszy

Alpaki część dalsza,
wyjęłam następną torbę i tyle tego jeszcze mam do przygotowania do
przędzenia, czeka mnie jeszcze sporo pracy.
A to jeszcze nie wszystko, jeszcze raz tyle czeka na odpowiedni czas.


Tu jest bardzo ciemno brązowa i srebrna, kolor mnie zachwycił


Ta jest czarna i brązowa

wspólne przędzenie z córeczką

Wczoraj już nie zdążyłam pokazać co udało mi się uprząść miedzy czesaniem alpaki na drumku, walką z ekipą budującą mój wymarzony dom a moją mała Lidijką.



Ta jest czerwona, jest to merynos 18 mikronów jest jej 200g nitka jest podwójna,
jest jej 331 metrów




Biała to falkland 130g jednej nitki, jest jej 273 metry.
Serwetkę też zrobiłam sama na szydełku.


Lidia wszystko robi razem ze Mną, jest bardzo pomocna czasami, nawet chce prząść na mojej fantazji, obie się dogadują.


niedziela, 4 września 2011

alpaka i drumek



Od trzech dni bawię się z moją alpaką i drumkiem, mam jej sporo, to mam co robić, brudna ta małpa strasznie, wyprana, mechanicznie gręplowana a śmieci w niej masa, wszystko trzeba wybierać ręcznie, drumek nie załatwia wszystkiego.





a to już trochę alpaki po farbowaniu to tez mój pierwszy raz, farbowałam bez gotowania


Będę miała co prząść między filcowaniem a sutaszem.
Pozdrawiam

czwartek, 1 września 2011

szal jedwabny,kapelusz


Cisza na podwórku dzieciaki w szkole. Ja od wczoraj przygotowuję wełenkę alpaki na drumku, mieszam ją troszeczkę z bfl, coridalem i merynosem, pokarzę Wam to później. Dziś pochwalę się szalem filcowanym na jedwabiu i kapeluszem, moje filcowanie na warsztatach u Izy Sutarzewic




mój pierwszy kapelusz ponad 5 h pracy, ale warto było.



Cały dzień spędzony z Izą zaowocował tymi dwoma fajnymi rzeczami, sporo się dowiedziałam i nauczyłam. Wróciłam do domu naładowana energią i głową pełną pomysłów.

O lipcowym plenerze w Istebnej napisze i pokażę kiedy indziej.
Pozdrawiam Was wszystkich.